piątek, 2 września 2022

TUSK-REPARACJE 2004





4 kadencja,82 posiedzenie, 2 dzień (25.08,2004


6 punkt porządku dziennego:

Sprawozdanie Komisji Spraw Zagranicznych o poselskim projekcie uchwały w sprawie reparacji Niemiec na rzecz Polski (druki nr 2140 i 2674).



Poseł Donald Tusk:


    Panie Marszałku! Wysoka Izbo! 

Dzisiaj rozmawiamy w naszym Sejmie o sprawie, która budzi niepokój wszystkich Polaków, wszystkich niezależnie od tego, jakie reprezentują poglądy polityczne, jaką wiedzę historyczną posiadają, jakie doświadczenia z czasów wojny czy z ostatnich dziesięcioleci ich dotknęły. Także ten niepokój odczuwają ci wszyscy na tej sali, którzy mają różne poglądy na to, jak wyjść ze stanu tego niepokoju, jak dobrze i skutecznie zabezpieczyć polskie interesy. Mogą mieć różne poglądy na praktyczne działania naszej Izby i naszych polityków skierowane na uzyskanie celu nadrzędnego polskiej polityki w relacji z naszym zachodnim sąsiadem, czyli dobrego sąsiedztwa, bezpieczeństwa Polski w stosunkach z Niemcami i sprawiedliwego bilansu relacji także historycznych między Polską a Niemcami.

Dzisiaj trzeba bardzo głośno i solidarnie powiedzieć, niezależnie od tego, jaką partię reprezentuje się, że Polacy są zaniepokojeni przede wszystkim tym, co obserwujemy w Niemczech. Nie można nie zauważać, nawet wtedy, kiedy ma się najbardziej szlachetne, europejskie intencje, ewolucji postaw niemieckich, ewolucji tak wyraźnej również wśród polityków niemieckich, zarówno dzisiaj rządzących Niemcami, jak i tych, którzy stanowią najważniejszą opozycję polityczną dla rządu kanclerza Schrödera, a więc także CDU. Jak mówię o niepokoju związanym z ewolucją pewnych postaw, to mówię przede wszystkim o czymś, co nie zawsze jest zauważalne na pierwszy rzut oka, o czymś, co wymaga ciągłej czujności i odpowiedniej historycznej wrażliwości ze strony obserwatorów tego, co się dzieje w Niemczech. 

Ale ja to odczuwam bardzo wyraźnie. Może dlatego że jestem urodzony w Gdańsku, mieszkam tam z dziada pradziada, moi rodzice, dziadowie, przodkowie musieli być wyczuleni na problematykę polsko-niemiecką. Otóż ta wrażliwość dzisiaj mówi nam, że Niemcy chcą wyzbyć się historii, że dzisiaj Niemcy niezależnie od tego, jaką partię polityczną tam reprezentują, chcieliby w dużej mierze napisać jednak tę historię na nowo, a najlepiej o niej zapomnieć. I niestety, mówię o tym z wielką przykrością, nie zmieniają tego niepokojącego faktu społecznego i politycznego wypowiedzi najszlachetniejszych przedstawicieli niemieckiej sceny politycznej. Bo z jednej strony co prawda, kiedy mamy uroczyste wizyty w Polsce albo inne ważne okoliczności, takie jak na przykład rozpoczęcie prezydentury, wtedy słyszymy bardzo krzepiące słowa od każdego Europejczyka mieszkającego w tej części Europy. Słyszymy słowa wypowiadane przez nowego prezydenta Niemiec, który mówi, że Niemcy nie mogą pisać historii na nowo i że tej historii nie da się zaprzeczyć. Tej historii, co do której nikt w Polsce nie ma wątpliwości. Natomiast praktyczne skutki szlachetnych, być może nie tylko słów, ale także intencji, są dla Polaków jednak bardzo niepokojące. Kiedy rozmawiamy o skutkach II wojny światowej, to musimy z całą stanowczością, z całą mocą, zawsze wtedy, kiedy będzie to potrzebne - dziś, a być może za 10, za 50 lat - powtarzać: Niemcy są odpowiedzialne za wszystkie skutki II wojny światowej. (Oklaski) .Jeśli wśród tych skutków pojawiają się także skutki materialne wyliczane poprzez procesy cywilne, roszczenia wobec rządów czy wobec obywateli, jeśli wśród tych skutków są także nieszczęścia i ofiary różnych narodów mieszkających w tej części Europy, to nadal nie zmienia to tej oczywistej historycznej i politycznej rzeczywistości.

Cała odpowiedzialność za skutki materialne II wojny światowej w relacjach polsko-niemieckich spada na Niemcy. Zawsze Niemcy były za nie odpowiedzialne i powinny tę odpowiedzialność dalej ponosić. Dlatego najbardziej przyjazne gesty z naszej strony wobec państwa niemieckiego i ze strony niemieckiego państwa wobec Polaków, polskich polityków i państwa polskiego nie mogą zastąpić realnych, twardych konkretów. Jeśli nie z winy Polski i Polaków tylko z powodu organizacji niemieckich pojawia się na nowo temat roszczeń, pojawia się także -czego dowodem jest dzisiejsza debata - na nowo temat reparacji, to też twardo trzeba powiedzieć, że odpowiedzialność za to, że ten temat pojawia się w sposób tak niepokojący opinię publiczną, spada na Niemcy. (Oklaski)


Polska z niespotykaną w dziejach nowożytnej Europy wielkodusznością, jako główna ofiara II wojny światowej, nie podnosiła do tej pory kwestii reparacji czy odszkodowań. Ta wielkoduszna filozofia polityczna, jaka zakorzeniła się w polskich sercach i umysłach, nie może być wykorzystana przez te środowiska niemieckie, które tę historyczną wielkoduszność Polski mogą brać za bezradność albo za brak zwykłego kompetentnego przygotowania do rozmowy o historii i pieniądzach w polityce i w relacjach polsko-niemieckich. Dlatego dzisiaj my, w Sejmie, powinniśmy solidarnie i jednoznacznie potwierdzać tę historyczną i polityczną odpowiedzialność Niemiec za skutki II wojny światowej. Będziemy się spierać, i o tym parę słów za chwilę powiem, o sposoby dojścia do finału w tej sprawie satysfakcjonującego polską opinię publiczną i Polaków, ale nie może być sporu co do rudymentów, co do tych najoczywistszych faktów. Nie powinno być także, w mojej ocenie, sporu co do krytycznej oceny działań tego rządu i poprzednich. Tu też wymagana jest od wszystkich posłów tej Izby pewna solidarność w tejże odpowiedzialności za to, co korzystnego dla Polski udało nam się uzyskać w relacjach polsko-niemieckich, ale także za zaniechania, błędy czy brak kompetencji poszczególnych ekip, także tej, która Polską rządzi od blisko 3 lat. Dzisiaj ten niepokój o ewolucję postaw niemieckich jest uzasadniony, ale równie uzasadniony jest niepokój często spowodowany bezradnością albo brakiem kompetencji, determinacji, strategicznej wizji uregulowania relacji polsko-niemieckich w kontekście reparacji i roszczeń tego rządu. Ja miałem okazję zwracać się do ministra spraw zagranicznych wielokrotnie w bezpośrednich rozmowach z prośbą o natychmiastowe podjęcie działań ze strony rządu polskiego, które dałyby nie złudne, ale praktyczne, prawdziwe poczucie bezpieczeństwa Polakom mieszkającym na ziemiach odzyskanych. My mówimy i to trzeba też mówić z całą mocą i jasnością, że jakiekolwiek roszczenia cywilne ze strony Niemiec wobec rządu polskiego czy wobec obywateli polskich są bezprawne. I nie uznamy żadnych takich roszczeń, ale równocześnie musimy zobowiązać nasz rząd, żeby dał poczucie bezpieczeństwa prawnego i własnościowego polskim obywatelom. Nie może być tak, że obywatel Niemiec wyposażony przez Preussische Treuhand w instrumenty prawne i finansowe w punkcie startu będzie miał przewagę w tych skandalicznych, naszym zdaniem, próbach roszczeń cywilnych i procesach sądowych nad polskim obywatelem, który będzie pozbawiony opieki prawnej. Elementem tej uchwały, to będzie jedna z poprawek Platformy, powinno być kategoryczne zobowiązanie polskiego rządu, aby przygotował całą gamę instrumentów chroniących w sposób łatwo dostępny, powszechny i bezpłatny wszystkich obywateli, którzy mogliby być narażeni na nieuzasadnione, ale przecież dokuczliwe roszczenia środowisk niemieckich czy obywateli niemieckich. (Oklaski) 

To może mieć praktyczniejszy wymiar niż najbardziej romantyczne zawołania w dowolnej uchwale sejmowej. Obowiązkiem polskiej polityki i polskiego rządu jest bowiem przede wszystkim, także w tej sprawie, zapewnić Polakom poczucie bezpieczeństwa, nie złudnego, ale praktycznego bezpieczeństwa. Jeśli zatem zgodzilibyście się państwo, że warto jeszcze kilka, a może kilkanaście godzin poświęcić pracy nad projektem tej uchwały po to, by była to uchwała zobowiązująca rząd do twardego i stanowczego działania na rzecz zabezpieczenia polskich interesów w relacjach polsko-niemieckich, i skutecznego, a nie romantycznego, to byłbym wdzięczny wszystkim, którzy zaangażowali się w szlachetną i z najlepszymi intencjami inicjatywę tej uchwały. Chciałbym także, jeśli to możliwe, aby na tej sali przy tej okazji możliwie mało emocji partyjnych wpływało na nasze wypowiedzi. Naprawdę powinniśmy - niezależnie od tego, z której strony sali siedzimy - wspólnie doprowadzić do powstania takiego projektu uchwały, który wyposaży nasz rząd w skuteczne instrumenty dochodzenia sprawiedliwości historycznej i finansowej w relacjach polsko-niemieckich w kontekście tych zdarzeń, o których mówimy. Jestem przekonany o tym, że polska polityka trochę inaczej niż do tej pory, szczególnie w relacjach polsko-niemieckich, wymaga wyjątkowych kompetencji, wyjątkowej solidarności politycznej Polaków i osadzenia w historii inaczej, niż chcieli tego trochę naiwni politycy polscy i niemieccy wówczas, kiedy mówili, że historię można odłożyć ad acta. Otóż dzisiaj, puentując swoją wypowiedź, chciałbym podkreślić z całą mocą, że we wszystkich relacjach polsko-niemieckich obowiązkiem Polski, ale także tej nowej Europy, której staliśmy się członkiem, nie jest zapominanie, ale przypominanie historii. Jeśli w rozmowach z politykami niemieckimi coraz częściej słyszę - i państwo też pewnie to słyszeli - że czas na nowe Niemcy, że czas pokuty niemieckiej się skończył, to chciałbym także, aby przy okazji tej uchwały Polacy głośno powiedzieli, że czas pokuty za takie winy, jakie były udziałem Niemiec w czasie II wojny światowej, że czas pokuty w takiej sprawie nigdy się nie kończy (Oklaski),   że jeśli jakikolwiek lider niemieckiej opinii publicznej przyjedzie do nas, do Polski, i zrobi nawet najszlachetniejszy gest, uklęknie przed naszymi pomnikami naszej tragedii narodowej...

(Poseł Antoni Stanisław Stryjewski: Nie klękają.)

...to powinien usłyszeć, że to jest zawsze obowiązkiem Niemców i że żaden gest nie zamknie tej wiecznej pokuty za to, co stało się w Polsce i w Europie wskutek agresji niemieckiej i wskutek II wojny światowej. To osadzenie w historii być może najskuteczniej otrzeźwi te środowiska niemieckie, które z historii robią tak skandaliczny - rzadko tych słów używam, ale dzisiaj mogę to zrobić - tak haniebny instrument i chcą uzyskać tak haniebną w naszych oczach, w naszym rozumieniu historii satysfakcję materialną.    (Oklaski)

Chciałbym także, jeśli to możliwe, aby finałem nie tylko tej debaty, ale całej polityki polskiej w kontekście reparacji i roszczeń - być może także w czasie dyskusji, bo będziemy proponowali jeszcze krótką, intensywną dyskusję w komisji nad tą uchwałą - było powiedzenie bardzo wyraźnie, że mamy też cele praktyczne, których nie musimy ukrywać. Po pierwsze, w tej uchwale, a później w każdej polskiej wypowiedzi polskiego polityka powinniśmy domagać się jednoznacznie, aby to rząd niemiecki wziął na siebie wszystkie ewentualne skutki roszczeń cywilnych, jakie Niemcy będą wobec kogokolwiek, a szczególnie wobec Polaków wysuwali w związku z II wojną światową, w związku ze skutkami II wojny światowej.  (Oklaski) 

Nie wiem, dlaczego rząd polski do tej pory nie powiedział tego expressis verbis, prosto w twarz: jeśli jakiekolwiek roszczenia niemieckie będą skuteczne na drodze cywilnej - bo przecież to jest jeden z głównych lejtmotywów wypowiedzi niemieckich - że politycy nie odpowiadają za decyzje sądowe, to w takim razie żądamy, aby politycy niemieccy odpowiadali za ewentualne skutki decyzji sądowych. Niemcy muszą wziąć na siebie sto procent odpowiedzialności finansowej za ewentualne skutki roszczeń. Rząd niemiecki musi to wreszcie prosto, twardo, przekonująco powiedzieć Polakom i całej Europie. To powinno być także elementem tej uchwały. 

Tu nie ma czego ukrywać, tu nie ma co grać. Niemcy muszą wiedzieć, że z tego nie zrezygnujemy.

Po drugie, dobrze byłoby, abyśmy dzisiaj powiedzieli równocześnie, że intencją Polaków jest tak naprawdę Europa bez roszczeń, że chcemy Europy, która nie będzie nękana nieustannymi wzajemnymi roszczeniami, i że jeśli ta nowa Europa, której staliśmy się członkiem, stanie się jednak Europą roszczeń, to twardo mówimy, że za to także spadnie odpowiedzialność na Niemców, bo to oni, środowiska niemieckie rozpoczęły tę niebezpieczną grę. Przy każdej jednak okazji my, Polacy, powinniśmy mówić - bo chyba w to wierzymy - że naszym celem jest prawdziwa pokojowa i przyjazna Europa bez roszczeń. Taka konkluzja, taka puenta też powinna towarzyszyć tej dzisiejszej debacie. Stosowne poprawki Platformy Obywatelskiej złożę na ręce pana marszałka. Bardzo proszę wszystkich o wzajemną wyrozumiałość w tej najważniejszej być może w tym politycznym kwartale debacie politycznej. Dziękuję bardzo.  (Oklaski)


                                                                    http://www.liiil.pl/promujnotke


9 komentarzy:

  1. Sejm przyjął w 2004 roku niemal jednogłośnie uchwałę w sprawie praw Polski do niemieckich reparacji wojennych. "Za" głosował m.in. obecny lider PO Donald Tusk a także Grzegorz Schetyna oraz cały ówczesny klub SLD, w tym Leszek Miller. Uchwałę poparli także wszyscy obecni na sali posłowie PiS.

    OdpowiedzUsuń
  2. Eh, przeżywało się-jak Tusk-lata durne i chmurne. Bywało nawet socjalistą.
    (Bo ,,Kto za młodu nie był socjalistą, ten na starość będzie...''wiadomo)
    Zwalczało się niemiecki rewizjonizm.
    Ziomkostwo od Eryki po Hupce i Czai odsyłało do fundatorów im losu wygnańców.
    Żądało się od Niemiec całkowitej odpowiedzialności za zbrodnie II w. św; moralnej i materialnej.

    Dopóki nie sprostytuowały nas konfitury, zmuszając do potwierdzenia złotej myśli Ziuka. Z akcentem na ostatnie słowo.

    Ewoluowanie Tuska od germanofobi do germanofili jest lekcją, jak nie należy przepoczwarzać się tylko po to, by satysfakcjonować w grobie J. Piłsudskiego.

    OdpowiedzUsuń
  3. No i co z tego.Sięganie do prehistorii co ma wyjaśnić co wytłumaczyć

    OdpowiedzUsuń
  4. Kiedyś głosowałem na lewicę, dziś po raz pierwszy oddam głos na D. Tuska. Temat reparacji ma być w planach ZJEP wałkowany przez najbliższy rok, ma skonsolidować ich elektorat i stać się kluczem do wygrania wyborów. Żadnego oficjalnego sądowego wniosku nie będzie, przygłupy udający dziennikarzy będą piszczały z radości patrząc, czy ich elektorat to łyka.

    Kiedyś Jaryca stroiła się piórka centrysty (PC), dziś ze swoją pseudoprawicową socjalną partią został spadkobiercą komuchów chcących reaktywować PRL.

    A Ty, Robercik, od urodzenia masz te same poglądy i to samo zdanie we wszystkich sprawach? Bo ja nie

    OdpowiedzUsuń
  5. Najgorszą rzeczą jaką wymyślili agenci V kolumny w PiSie to wrzawa o reparacjach.JK chyba ma już nie po kolei w głowie, skoro na to pozwolił.Zwłaszcza,że podochoceni jego przydupnicy już pyskują od lat,żeby zażądać reparacji od Rosji,na co chyba nie pozwolą nadzorcy znad Potomaku.Jeszcze tego by brakowało,żeby jakieś polskie przygłupy miały chęć na bogactwa Rosji które należą się od 100 lat narodowi wybranemu.Następnym powodem byłaby obawa iż nastąpiłby precedens i któregoś dnia jakaś kancelaria adwokacka z NY wystąpiłaby w imieniu Europy o odszkodowanie od USA za wyzwolenie w 1945r.I co gorsze wygrała.Bo taka jest elementarna logika której brakło pisuarom.Oni dalej twierdzą,że ta wstrętna Rosja nie pozwoliła ich przodkom przejść przez komin i na dodatek kazała im odbudowywać Polskę.Co zresztą tak ich zdenerwowało,że całe lata 90te usiłowali ją sprzedać za grosze.Teraz gdy się ocknęli i stwierdzili,że nie ma kasy(tylko długi)usiłują grać numer Jasia Marysi na który nikt się nie chce nabrać.Niewielu próbuje zrozumieć dlaczego poliniacy tak chcą maszerować na Kołymę,na dodatek z pieśnią na ustach: Przepiliśmy babci domek mały..Mam przeczucie,że już za kilka lat nikt nam nie będzie współczuł.
    Nawet Orban.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Brawo Anonimie z 4 września 2022 r. godz. 11:07.
      Trafniej, a i z zwiększą dawką sarkazmu, nie można zobrazować naszej najnowszej historii po tzw. ,,wyzwoleniu w 1989 r.''
      -Wyzwalano piękny i żyzny nadwiślański kraj tylko po to, by ,,sprzedać (NAS!) za grosze''-jak słusznie zauważasz.
      Mędrzec Europy wyraził to frazą; ,,puszczanie w skarpetkach''.
      Inny rymowanką o ,,kamieni kupie''.
      Tak nas solidaruchy wydymali bez mydła.

      Co do szukania kasy u Niemców poprzez tzw. reparacje.
      Warto się pośpieszyć. Zanim ,,nadzorcy znad Potomaku'' nie wydrenują okupowanej Europy, pozostawiając nas z ręką w nocniku.
      Pozdrawiam

      Usuń
    2. Dziękuję za uznanie.Przy okazji chciałbym powrócić do problemu zaniku zwojów mózgowych u ,mendrcuf' etosowych.Otóż ich ideolodzy domagają się od kilku dekad unieważnienia układów z Jałty których jedynym gwarantem (ostatnim!) pozostaje Rosja co czyni obecną omf politykę Polinu czystą schizofrenią.Jak mówili kiedyś starożytni Rzymianie i nie mniej starożytni radzieccy komuniści(ci koszerni!) idiotyzm to nieuleczalna choroba,zwłaszcza gdy połączona jest z manią samobójczą.Obojętnie (a może i nie) jak się zakończy obecna wojna w której nie mamy nic do ugrania,Rosja chętnie się zgodzi na unieważnienie układów z Jałty,zwłaszcza w punkcie dotyczącym zmian terytorialnych.Ciekawe co zrobią obecni mieszkańcy Ziem Odzyskanych. Przynajmniej ci normalni.Bo anormalni przyłączą się z tuskolubnymi do Reichu.Naturalnie jeśli ich przyjmą co wcale nie jest oczywiste. Drugim,nie mniej ciekawą zagadką będzie ilość krajów chętnych do przyjęcia wysiedlanych poliniaków.A że jest to bardzo prawdopodobne,świadczy ilość hipotetycznych ,przyjaciół' jakich żeśmy się dorobili ostatnimi czasy.I to wszystko na ,nasze' żądanie.
      No i po co było tą żabę jeść?Paradoksem do kwadratu pozostaje fakt iż o reparacje walczą mendia które i tak nie są nasze.Czyli mamy podjudzanie do sześcianu.Coś to woniaje czosnkiem na kilometr.

      Usuń
    3. Jak to dobrze wiedzieć ze tzw upływ czasu do przeciętnego "ludzia"nie ma znaczenie
      Zacytować w roku 2022 to co głoszono w 2004 r wielka odwaga cxy głupota.
      Wtedy być może jeszcze żyli nieliczni sprawcy tamtych zbrodni i do nich jesli zrozumieli mozna było się zwrócić czy wymagać.
      Dzis, gdy nawet dzieci tamtych sprawców dobijają do 80 tki lub więcej
      to albo paranoja albo, zwyczajna ludzka głupota.
      Bo kto, wnuki tamtych maja płacić za winy dziadków ?
      Dziś ci wnuki tych co zapędzali Żydów do stodoły w Jedwabnym urządzali pogromy i cały czas idący w zaparte, gdy dowiedzą sie ze największe straty w ludziach ponieśli Żydzi i być może trzeba będzie sie z nimi podzielić zawyją z nienawiści
      Takie to jaja PIS im wymyślił.

      Usuń
    4. Dopiero po upływie 92 lat od zakończenia I wojny światowej Niemcy wypłaciły ostatnią ratę reparacji wojennych wyznaczonych na mocy postanowień traktatu wersalskiego. Ostatnią transzę odszkodowań w wysokości 70 mln euro Bundesbank przelał na konta rządów Wielkiej Brytanii i Francji w 2010 roku.

      Usuń

Jak opublikować komentarz?

Jeśli nie masz KONTA GOOGLE, to można wybrać:

- NAZWA /ADRES URL - w okienku NAZWA wpisać nick i w okienku ADRES wkopiować adres swojego bloga.

- ANONIMOWY - w tej opcji proszę podpisać się w komentarzu.