
Klamka zapadła,mimo sprzeciwu Polski i jeszcze pomniejszych graczy
na światowej szachownicy,ze względów politycznych,oraz Amerykanów,
ze względów ekonomicznych.Konsorcjum budujące drugą nitkę rurociągu,
uzyskało wszelkie niezbędne zgody na budowę.Rurociąg ma być gotowy
do końca 2019 roku a jego moc przesyłowa ma wynosić 55 mld metrów
sześciennych rocznie.
A mogło być inaczej.
Gdyby nie głupota oraz chroniczna rusofobia prawicowych polityków
którzy nie zgodzili się na budowę drugiej nitki rurociągu Jamał
z ominięciem Ukrainy dziś nie byłoby problemu z Nord Stream.
Zainteresowanym przypomnę że,za tę przysługę Ukraińcy odwdzięczyli
się Polakom budową pierwszego pomnika Bandery a potem to już poszło
z górki,kult Bandery i nacjonalizmu,Stracono ogromne szanse za opłaty
tranzytowe liczone w miliardach dolarów,no i oczywiście ceny gazu
sprzedawanego Polakom były jednymi z najwyższych w Europie.
Rządzący Polską durnie myśleli że,Rosjanie ze względu na wysokie koszty
zrezygnują z pomysłu ułożenia rurociągu po dnie Bałtyku i się grubo pomylili.
I tu również przypomnienie histerycznej wypowiedzi ministra Sikorskiego,tak,tak,
Radosława wtedy jeszcze w rządzie PiS o "gazowym pakcie Ribbentrop-Mołotow".
Skoro kwestia budowy Nord Stream 2 wydaje się być przesądzona czy politycy
nie powinni walnąć się w głowę i zastanowić się nad treścią starego przysłowia.
"Jeśli nie możesz ich pokonać,przyłącz się do nich".
Jest również inna alternatywa ale z punktu widzenia finansowego niezbyt
korzystna.Zakup droższego gazu norweskiego i równie drogich gazów skroplonych
z Kuwejtu czy USA.
Skoro jednak,niemal cała Europa korzysta z rosyjskiego gazu a nawet rozbudowuje
gazociągi którymi jest przesyłany i nie ma obaw o to "że Ruscy zakręcą kurek"
to wydaje się,że stanowisko rządu PiS nie jest podyktowane racjami ekonomicznymi
a przynoszącą zwiększenie kosztów,polityczną rusofobią.
It's the economy, stupid!
http://www.liiil.pl/promujnotke

