W poprzednich notkach było wiele cierpkich uwag pod adresem rządu
to dzisiaj,dla równowagi krytyka poczynań "ulicznej" opozycji.
Prawo,nawet złe ,z którym się nie zgadzamy,jest mimo wszystko prawem którego
należy przestrzegać.Nieprzestrzeganie niesie za sobą konsekwencje prawne.
Aplikujący na szefa "ulicznej" opozycji Jan Józef Grzywko ps."Władek"
twierdzi że "też mam w dupie prawo" co jak na obrońcę demokracji jest
stwierdzeniem zaskakującym.
Miesięcznice,chociaż mam do nich negatywny stosunek wyrażony w ostatniej
notce, są prawnie usankcjonowanymi uroczystościami.
Blokowanie tych obchodów przez demonstrantów jest działaniem bezprawnym,
o czym nie tylko "Władek" ale również inni uczestnicy powinni wiedzieć.
Nie można jednocześnie walczyć o demokrację równocześnie łamiąc jedną
z zasad jakim jest w demokracji przestrzeganie prawa.
Wiem,że przeciwnicy PiS i tak nie zmienią swych poglądów na temat
wydarzeń z ostatniej miesięcznicy ale obiektywni czytelnicy być może
zastanowią się nad tym kto w tej konkretnej sytuacji stał po stronie prawa.
Wydarzenie które przedstawię ilustruje powyższe zdjęcie.
Miejsce akcji Berlin i inne miasta niemieckie- 1 maj 2010 r.
Narodowodemokratyczna Partia Niemiec (NPD) o poglądach zbliżonych
do swej przedwojennej poprzedniczki NSDAP,po spełnieniu wszystkich
formalności uzyskała zgodę odpowiednich władz lokalnych na przemarsz
swoich zwolenników w niemieckich miastach.
Przemarsz neonazistów w Berlinie został zablokowany przez ich przeciwników.
Jednym z siedzących i blokujących drogę przemarszu był ówczesny
wiceprzewodniczący Bundestagu z ramienia SPD Wolfgang Thierse.
To ten poseł w zielonej kurtce.
Blokada okazała się skuteczna i musiała interweniować Policja,
Ponieważ słowne perswazje nie odniosły skutku,policjanci nie zważając
się na immunitet wiceprzewodniczącego i innych posłów którzy blokowali
przemarsz usunęła nielegalnych demonstrantów siłą wynosząc ich w sposób
podobny do tego jak usunęła "Władka".
Związek Zawodowy Policjantów oskarżył Thierse o złamanie prawa i utrudnianie
Policji wykonywania swych obowiązków.
Reakcja partyjnych kolegów była bardzo krytyczna:
Zachowanie Thiersego było skandaliczne. To była legalna manifestacja.
"Nikt nie ma prawa utrudniać pracy policji, bez względu na powód, gdyby nawet
był nie wiem jaki szlachetny"
— zaznaczył berliński Senator ds. wewnętrznych z SPD Ehrhart Körting.
Też przeszkadza mi skrajna prawica, ale jeszcze bardziej przeszkadza mi łamanie
prawa, a Thierse złamał prawo o zgromadzeniach. Co to za obyczaje?
Nie można akceptować takiego zachowania ze strony polityka w państwie prawa
— dodał szef związków zawodowych policji, a przy okazji również polityk SPD,
Rainer Wendt i przy okazji zażądał dymisji Thiersego.
A w Polsce, "demokraci" robią z Frasyniuka bohatera walczącego z reżimem.
Czyżby u nas była inna demokracja niż w Niemczech?
http://www.liiil.pl/promujnotke
