Jestem,można powiedzieć,zadowolony z tego spotkania"
powiedział prezydent Duda po spotkaniu z ministrem obrony Macierewiczem.
Nie wnikam w szczegóły tych rozmów które spowodowały prezydenckie zadowolenie.
Chcę jedynie naświetlić kilka szczegółów dotyczących relacji tych polityków.
Sprawa jest postawiona" na głowie", podobnie jak wiele innych spraw w trakcie
realizacji programu #dobra zmiana#.
To,że Macierewicz jest bezkarny,widać gołym okiem.Nie może sobie z nim
poradzić premier Szydło,osoba nominowana na to stanowisko przez Kaczyńskiego.
Ale prezydent wybrany w wyborach powszechnych płaszczy się przed ministrem
tego nie mogę pojąc.W tym przypadku miał jedną,niepowtarzalną szansę zaistnienia
jako prezydent wszystkich Polaków zatroskany stanem armii i dziwactwami ministra.
Nie listownie a telefonicznie powinien wezwać ministra do natychmiastowego
stawienia się w Pałacu Prezydenckim.Z jedna uwagą,aby nie rozpieprzył kolejnej
limuzyny.Jako zwierzchni Sił Zbrojnych postawić ministra do pionu i wyjaśnić
mu jakie ma kompetencje.Szef MON jest cywilnym zwierzchnikiem a nie dowódcą
ustawiających i eliminujących mądrzejszych od siebie żołnierzy z wieloletnim
doświadczeniem, dowódców w międzynarodowych misjach szanowanych,
przez sojuszników. A prezydent?
Prezydent zadowolił się tym co mu Macierewicz powiedział,a jego rola ogranicza
się do przyjmowania dymisji i mianowania kolejnych generałów wybranych
przez Macierewicza na stanowiska dowódcze.
PiS krytykował prezydenta Komorowskiego,zarzucając mu działanie jako
notariusza Platformy.A kim jest Duda oprócz tego że odznacza i awansuje
umarłych bierze udział w pogrzebach i mszach a nie wykonuje zadań
które są przypisane prezydentowi jako Zwierzchnikowi Sił Zbrojnych
w Konstytucji z dnia 2 kwietnia 1997 r.
http://www.liiil.pl/promujnotke