Znaczna większość wyborców nie chce aby premierem, po ewentualnie wygranych wyborach został Donald Tusk. Przyznać należy, że po powrocie na stanowisko przewodniczącego PO poparcie dla jego partii znacznie wzrosło ale nie na tyle, aby samodzielnie konkurować z PiS. Nadzieją Tuska i innych opozycjonistów jest zima i możliwe niedogodności związane z brakiem węgla, gazu, czy 20 stopień zasilania w energię elektryczną. Te wydarzenia mają w znaczący sposób osłabić poparcie dla rządzących. A jak nie osłabią. Termin wyborów przypada kilka miesięcy później i wyborcy, zachęceni odpowiednim ekwiwalentem przez rządzących, mogą zapomnieć o niedogodnościach minionej zimy.
Co prawda, kilka miesięcy temu Tusk oświadczył, że w razie zjednoczenia opozycji jest gotów zrezygnować z fotela premiera ale późniejsze jego wypowiedzi sugerują, że jest inaczej. "Jasne, że chcę być premierem, bo byłbym dobrym premierem, mam o tym przekonanie. I do swoich kompetencji, i do swoich politycznych kwalifikacji, wierzę w swoją determinację".
Mnie i 43.9 % głosujących na zdecydowane NIE i 12,6% głosujących na raczej NIE dla premierostwa Tuska , nie przekonują ani kompetencje ani polityczne kwalifikacje którymi chwali się Tusk. Ocena jego 7 letniej pracy na stanowisku premiera jest jednoznacznie negatywna. Dowodem na to jest właśnie prezentowany sondaż.
http://www.liiil.pl/promujnotkeOpozycja, chcąc przejąć władzę, powinna zastosować podobny manewr z Tuskiem jaki stosowało PiS z Macierewiczem. Z Tuskiem jako kandydatem na premiera, może się nie udać.
