Co jakiś czas przypominam czytelnikom problemach w zaopatrzeniu polskiego przemysłu oraz gospodarstw domowych w surowce energetyczne importowane wcześniej z Rosji. Niestety wojna i związane z nią sankcje na Rosję doprowadziły do poważnych problemów całą Europę w tym Polskę. Co prawda rządzący zapewniali społeczeństwo o tym, że węgla i gazu nie zabraknie ale rzeczywistość wygląda inaczej. Zabraknie nam kilka milionów ton węgla a jest bardziej sytuacja z gazem jest bardziej skomplikowana nijachż przedstawia to obóz rządzący.
Baltic Pipe miał rozwiązać wszystkie problemy z dostawą "norweskiego" gazu do Polski, obawiam się, że nie rozwiąże a marzenie o 10 mld. m3 gazu po uruchomieniu tej inwestycji to melodia przyszłości. Dostawa gazu polską odnogą zwaną Baltic Pipe jest zależna od przepustowości głównego gazociągu - Europipe 2. Niestety cała przepustowość jest już zajęta i nic nie wskazuje na to aby np. główny odbiorca gazu ,Niemcy, zrezygnowali z potrzebnego im gazu na rzecz Polski. O tym, że Polska nie miała i nadal nie ma kontraktów podpisanych z Norwegami pisałem już wcześniej. Nie sądzą aby po wypowiedzi polskiego premiera o tym że, Norwegowie "powinni podzielić się tym nadmiarowym, gigantycznym zyskiem" ich stosunek do polskiego rządu uległ radykalnej zmianie. Podobna sytuacja z "gigantycznym zyskiem" dotyczy małżonki premiera która kupiła działkę za 700 tys. a sprzedała za 14.000 000 mln. Czy podzieliła się z kimś nadmiarowym zyskiem? Oczywiście cała transakcja, podobnie jak u Norwegów była zgodna z obowiązującymi przepisami.
Pewna jest dostawa 2.6 mld.m3 gazu z własnych złóż w Norwegii na które koncesje posiada PGNiG. Ewentualne niedobory można zakupić na ogłaszanych specjalnych aukcjach w cenach wielokrotnie wyższych niż obecne, już bardzo wysokie. Można będzie ewentualne nadwyżki kupować od Niemców ale jak Tusk ich ostatnio opieprzył to wątpię aby nam sprzedali.
http://www.liiil.pl/promujnotke