Węgla ni ma i nie będzie wystarczającej ilości aby pokryć całkowite jego zapotrzebowanie. Zdaniem lidera ZZ Sierpień' 80 gospodarstwom domowym zabraknie około 4 miliony ton węgla.
Jak doszło do tego, że Polska, niegdyś potentat w wydobyciu węgla dzisiaj ma takie kłopoty. Mam nadzieję, że trochę historii pozwoli czytelnikom na lepsze zrozumienie obecnej sytuacji. Zniewoleni przez ZSRR, w epoce Gierka wydobycie oscylowało w okolicach 200 milionów ton. W roku 2000 wydobyto 102 ml. a w roku 2020 niespełna 44 mln. ton. Niedobory pokrywaliśmy importem z Rosji i tak w 2015 r. było to około 5 mln. ton a rząd PiS w roku 2020 sprowadził od Rosjan niemal 9,5 mln ton.
W okresie tzw, transformacji stwierdzono, że wydobycie jest nieopłacalne, zamykano często kopalnie których nie powinno się zamykać, górnikom jednorazowo wypłacono kasę a z kopalni nie wypompowywano wody która pochłaniała miliardowej wartości sprzęt którego nie opłacało się wydobywać z wyrobisk. Aż nadszedł feralny rok 2022 w którym Putin napadł na "bogu ducha winną Ukrainę" i nastąpił europejski problem z surowcami energetycznymi importowanymi z Rosji. To ewidentna wina Putina, przecież mógł wyrazić zgodę na wstąpienie Ukrainy do "bloku obronnego" NATO i powitać żołnierzy tego bloku, szczególnie amerykańskich, chlebem i solą, na swojej zachodniej granicy. Aby niektórzy oszczędnie gospodarujący rozumem czytelnicy zrozumieli o co chodzi, polecam poczytanie o konflikcie kubańskim.
O tym, że rząd Morawieckiego dał ciała, jednostronnie zrywając w bieżącym roku mowę o imporcie węgla z Rosji pisałem w poprzednich postach dotyczących tego surowca. Rząd próbuje ratować sytuację importem z innych państw. A oto opinia lidera Sierpnia'80.
"Jak polski rząd ogłosił, że będzie kupował dziesiątki milionów ton węgla w różnych miejscach, to cwaniacy w różnych częściach świata uznali, że można mu wcisnąć wszystko-łącznie z błotem. łącznie ze złomem który tam się znajduje. Jesteśmy frajerami, którzy wydali 20 mld zł na sprowadzenie do Polski 17 mln ton błota którego nikt w Polsce nie potrzebuje".
Nawet jeżeli w tym stwierdzeniu jest trochę przesady to istnieje duże prawdopodobieństwo że nie da się tym palić w domowych piecach i kotłowniach komunalnych.
Na zakończenie jedna ciekawostka. W bieżącym roku podarowaliśmy Ukrainie, oprócz innych wartościowych upominków około 200 tysięcy ton węgla. Premier Morawiecki odwiedzając naszych sąsiadów "załatwił" ze swoim ukraińskim odpowiednikiem, że strona ukraińska rozważy otwarcie kontyngentów na sprzedaż 100 tysięcy ton węgla dla przyjaciół z Polski. Super biznes, my im dajemy za friko 200 tys. ton a oni nam sprzedają 100 tysięcy, może nawet z hałdy którą otrzymali od nas w prezencie.