Oczy całego świata skierowane są obecnie w stronę Korei Północnej.
Według ekspertów ofiary potencjalnego konfliktu nuklearnego można
liczyć będzie w milionach.
Świat po raz pierwszy od lat stoi na krawędzi wojny atomowej.
Do tej pory broń tego rodzaju miała przede wszystkim charakter odstraszający.
Wiele wskazuje jednak na to, że już dzisiejszej nocy Koreańczycy zdecydują się
na demonstracyjny pokaz swojego nuklearnego arsenału.
W ostatnich dniach władze USA wielokrotnie ostrzegały, że w takiej sytuacji
przeprowadzą atak prewencyjny na państwo kierowane silną ręką przez
Kim Dzong Una.
John Hallam – ekspert z dziedziny broni atomowej – uważa, że taki konflikt
mógłby pociągnąć za sobą dziesiątki milionów ofiar.
Twierdzi, że Donald Trump może zdecydować się na atak podziemnych placówek przeprowadzających testy nuklearne w Korei Północnej. Skutki takiego działania
z pewnością byłby katastrofalne również dla ludności cywilnej.
– Zbrojna interwencja USA lub Chin skutkowałby milionami, a może nawet
dziesiątkami milionów ofiar – ostrzega naukowiec.
W związku z tym naukowiec apeluje do amerykańskich władz o zrezygnowanie
z planów bezpośredniego bombardowania Korei Północnej.
Przyznaje, że w tej sytuacji Kim Dzong Un przegrałby wojnę, jednak takie działanie
pochłonęłoby zbyt wiele ludzkich istnień.
– Nie da przewidzieć się przyszłości, ale ważne jest by polityka zmniejszała ryzyko
występowania niebezpiecznych wydarzeń – mówi John Hallam.
http://www.liiil.pl/promujnotke
