wtorek, 14 lutego 2017

UPRZYWILEJOWANI


Memy po wypadku kolumny rządowej w Oświęcimiu

Politycy, to grupa ludzi korzystająca z przywilejów o jakich
zwykły śmiertelnik może tylko marzyć.Wypadek premier Szydło,
lekkie obrażenia nie zagrażające życiu i transport lotniczy
do rządowej kliniki bo to Szydło a nie Kowalski.
Swego czasu ze względu na awarię klimatyzacji a swoim Jaguarze
były już poseł Kalisz w klinice rządowej leczył....przeziębienie.

Zawsze wydawało mi się,że służenie Polsce jest zaszczytem
dla posła a nie miejscem wysoko opłacanej pracy zarobkowej
z mnóstwem innych korzyści.Immunitet,do maksimum wykorzystywane
tzw."kilometrówki" bezpłatny dla posła transport lotniczy,kolejowy
czy komunikacji miejskiej bez skrupułów wykorzystywany przez
wybrańców narodu,Sto kilkadziesiąt przelotów samolotem przez
przez kilkunastu rekordzistów jest świadectwem wykorzystywania
podatników do celów prywatnych a nie narzędziem pracy czy kontaktu
z wyborcami.
Itd.itp.

Politycy którzy godzą się na przyjmowanie stanowisk powinni
liczyć się nie tylko z przywilejami ale również z utrudnieniami
i zmianami jakie zachodzą w ich życiu,szczególnie prywatnym.

Poprzedni premier Tusk co tydzień na koszt podatnika korzystał
z rządowego samolotu aby spędzić weekend z rodziną mając do
dyspozycji willę w Warszawie w której wraz z małżonką,mając
dorosłe dzieci mógł zamieszkać.

Tą politykę rozpasania kontynuuje premier Szydło,mając podobną
sytuację rodzinną jak Tusk.Zakładając,że mąż jest czynny zawodowo,
to on, bez rozgłosu kolumn samochodów uprzywilejowanych w krótkim
czasie mógłby przemieścić się do Warszawy.

Taka zasada powinna dotyczyć wszystkich uprzywilejowanych polityków
wykorzystujących państwo do celów prywatnych.

                                http://www.liiil.pl/promujnotke


poniedziałek, 13 lutego 2017

WYPADEK 2





Auto z premier Szydło rypnęło w drzewo,polała się krew którą poczuli,
nawet z ekranów telewizorów i internetu ,różni eksperci i specjaliści
prześcigając się w wydawaniu opinii,mimo tego ,że się na tym nie znają.
Ci co się znają wypowiadają się nie według faktów ale przynależności
partyjnej bądź współpracy w przeszłości z jakąś formacją.

Ja się na tym nie znam więc nie będę w tej materii się wymądrzał.
Z tego całego jazgotu medialnego wybrałem kilka opinii na temat
tego wydarzenia.

Występujący w "Kawie na ławie" poseł Arłukowicz,zadał  pytanie
na które nie zna odpowiedzi.Brzmiało ono mniej więcej tak:
"Z Krakowa do Oświęcimia jest 60 km,to z jaką prędkością oni musieli
jechać skoro dystans pokonali w pół godziny."
Odpowiadam ministrowi 120 km/h. Biorąc pod uwagę,że na autostradzie
można jechać z prędkością 140 km/h to za szybko nie jechali,panie pośle.

Było nie było ,ekspert  były szef BOR,generał,w przeszłości kierowca
samochodów rządowych musi się znać na rzeczy.Opowiadając to co
widział w telewizji,stwierdza,że samochodem z premier Szydło kierował
niedoświadczony kierowca,a uszkodzenia samochodu wskazują,
że nie był to samochód pancerny a i prędkość musiała być większa.
Faktem jest,że nasze osoby uprzywilejowane nie dysponują takim pojazdem
jak "Bestia"wożąca amerykańskich prezydentów ale przyznaje,że nie słyszałem
aby przód samochodów polskich notabli był pancerny.

Opinia człowieka którego cenię,nie tylko dlatego ,że jest/był członkiem
SLD ale,że jest fachowcem który chronił prezydenta Kwaśniewskiego
ale nie uchronił od "choroby filipińskiej" czy kontuzji golenia.
Dziewulski,bo o nim mowa uważa,że zgodnie z procedurami samochód
eskorty powinien staranować intruza zbliżającego się do ochranianego
pojazdu.Zgadzam się,że zgodnie z procedurami można zabić,ale skoro
była szansa na uratowanie 21 latka to manewr tego,"niedoświadczonego"
kierowcy uważam za słuszny.Wiedział on,że ten manewr może grozić
poważnymi urazami dla niego i drugiego oficera BOR ale w związku
z wzmocnieniami ochroni osobę zajmującą miejsce pasażera.
Gdyby staranował samochód 21 latka,a on sam zginął to dopiero
byłaby jazda!
Od procedur czasami są wyjątki.
Leszek Miller do dziś jest wdzięczny pilotowi za uratowanie życia,
chociaż i w tym przypadku procedury nie były przestrzegane.

 Przez kilka dni ten temat będzie dominował w naszych mediach,
"przykrywając" w wiele ważniejsze sprawy nurtujące społeczeństwo.
Ale takie mamy media,sensacja świetnie się sprzedaje a ekonomiczne
wywody są nudne i nie zrozumiałe dla wielu obywateli.

                                     http://www.liiil.pl/promujnotke


niedziela, 12 lutego 2017

WYPADEK


Zdjęcie użytkownika Krzysztof Kolczycki.

Życzenie komuś śmierci ,nawet politycznemu wrogowi,
nie mieści mi się w głowie. Zbydlęcenie w czasach demokracji
przekracza wszelkie bariery.Jeszcze trochę a pozabijamy się wzajemnie.


Wypadki drogowe "chodzą po ludziach.W latach 2014-2015 było
ich łącznie 67,937.Jeden z nich spowodowała limuzyna rządowa
wioząca prezydenta,hrabiego, "Bul"Komorowskiego.
Przypominam o tym wypadku tylko dlatego,że poszkodowana
Natalia Arnal w zderzeniu z państwem nie mogła skorzystać
z takiej pomocy jaką oferują   posłowie Sowa i Budka  domniemanemu
sprawcy wypadku w którym ucierpiała premier i oficerowie BOR.

Pani Arnal wraz z dzieckiem na skutek błędu oficera BOR prowadzącego
samochód prezydenta doznały obrażeń fizycznych i psychicznych.
Ale "niepolityczna " Policja stwierdziła stwierdziła jej winę karząc
ją mandatem w wysokości 600 zł.który "zderzona z państwem"PO
nie przyjęła.
Zaczęła się jednostronna korespondencja-oto list poszkodowanej

„Szanowny Panie Prezydencie,

z okazji zbliżających się Świąt Wielkanocnych pragnę życzyć Panu i Pana Rodzinie wyjątkowej atmosfery świątecznej przepełnionej miłością, radością i wzajemną życzliwością.

Przykro mi, że list, który napisałam do Pańskiej Małżonki przed Świętami Bożego Narodzenia pozostał bez odpowiedzi. W liście tym opisałam bardzo przykrą dla mnie sytuację, gdzie prowadzone przeze mnie auto zderzyło się z nieoznakowanym autem BOR-u, którym Pan podróżował. Najwyraźniej szkody, które wtedy ponieśliśmy (uraz kręgosłupa szyjnego oraz trauma moja i dziecka) są dla Państwa nieistotne.

Pragnę nadmienić, że cieszę się, że wybrał Pan „zgodę i bezpieczeństwo” w swojej kampanii wyborczej, gdyż w nawiązaniu do 10.12.2014 roku (dzień kolizji) trudno mówić o jakimkolwiek poczuciu bezpieczeństwa (przynajmniej z mojej perspektywy). Szkoda tylko, że pozostał Pan obojętny na ludzką krzywdę, która była konsekwencją tego nieprzyjemnego incydentu. W tym momencie nie czuję się prawowitą obywatelką tego kraju, bo potraktowano mnie wyjątkowo niesprawiedliwie próbując zrobić ze mnie kozła ofiarnego, ignorując ewidentne łamanie przepisów przez kierowców z BOR-u, którzy czują się bezkarnie jeżdżąc jak piraci drogowi.

Mimo to, wierzę (może naiwnie) w zmiany i lepsze jutro.

Z poważaniem,
Natalia Arnal”

Sprawa mimo braku pomocy posłów Sowy i Budki zakończyła się uniewinnieniem
a sprawca oficer BOR może mieć kłopoty w związku ze składaniem fałszywych zeznań.

                                  http://www.liiil.pl/promujnotke