
Politycy, to grupa ludzi korzystająca z przywilejów o jakich
zwykły śmiertelnik może tylko marzyć.Wypadek premier Szydło,
lekkie obrażenia nie zagrażające życiu i transport lotniczy
do rządowej kliniki bo to Szydło a nie Kowalski.
Swego czasu ze względu na awarię klimatyzacji a swoim Jaguarze
były już poseł Kalisz w klinice rządowej leczył....przeziębienie.
Zawsze wydawało mi się,że służenie Polsce jest zaszczytem
dla posła a nie miejscem wysoko opłacanej pracy zarobkowej
z mnóstwem innych korzyści.Immunitet,do maksimum wykorzystywane
tzw."kilometrówki" bezpłatny dla posła transport lotniczy,kolejowy
czy komunikacji miejskiej bez skrupułów wykorzystywany przez
wybrańców narodu,Sto kilkadziesiąt przelotów samolotem przez
przez kilkunastu rekordzistów jest świadectwem wykorzystywania
podatników do celów prywatnych a nie narzędziem pracy czy kontaktu
z wyborcami.
Itd.itp.
Politycy którzy godzą się na przyjmowanie stanowisk powinni
liczyć się nie tylko z przywilejami ale również z utrudnieniami
i zmianami jakie zachodzą w ich życiu,szczególnie prywatnym.
Poprzedni premier Tusk co tydzień na koszt podatnika korzystał
z rządowego samolotu aby spędzić weekend z rodziną mając do
dyspozycji willę w Warszawie w której wraz z małżonką,mając
dorosłe dzieci mógł zamieszkać.
Tą politykę rozpasania kontynuuje premier Szydło,mając podobną
sytuację rodzinną jak Tusk.Zakładając,że mąż jest czynny zawodowo,
to on, bez rozgłosu kolumn samochodów uprzywilejowanych w krótkim
czasie mógłby przemieścić się do Warszawy.
Taka zasada powinna dotyczyć wszystkich uprzywilejowanych polityków
wykorzystujących państwo do celów prywatnych.
http://www.liiil.pl/promujnotke
