wtorek, 1 marca 2016

OBROŃCY

                            fot.Twitter.com/10murzynków®

Walka o dobre-złe /niepotrzebne skreślić/ imię Wałęsy trwa.
Wydaje mi się,że dla obrońców Wałęsy nie jest ważne czy
współpracował ze służbami PRL-u ważne jest to,że jest przeciwnikiem
Kaczyńskiego a pod taką "legendę" podpinają się politycy.
KOD wydawał się inicjatywą oddolną,podobnie jak ruch robotniczy
w początkowym okresie jeszcze przed Solidarnością czy Majdan
u naszych sąsiadów.W miarę wzrostu znaczenia tych oddolnych
ludzkich inicjatyw dołączali się doradcy,politycy i organizacje finansujące
walkę o lepsze jutro,a przypadku KOD-u o demokrację.

Na marszach,protestach przemawiają przegrani politycy którzy władzę
nie utracili w wyniku "zamachu stanu",jak twierdzi jeden z niemieckich
polityków ale w wyniku demokratycznych wyborów.
Gdyby jeszcze ich "płomienne" wystąpienia w obronie demokracji miały
jakikolwiek merytoryczny sens,to niech mówią,
Ale bełkot Nowackiej,Schetyny czy Petru /łatwo   / znaleźć w sieci/
świadczy o zupełnym oderwaniu się od rzeczywistości i lekceważeniu tego,
o co podobno walczą,demokracji.
Oczywiście,mając przekonania lewicowe nie jestem zadowolony z całokształtu
działań rządu czy prezydenta ale krytyka dla krytyki,czy  osiągnięcia celów
politycznych jak czynią to opozycyjni politycy ,nie interesuje mnie.

Gdyby jeszcze te wystąpienia przynosiły jakieś wymierne korzyści,
to można je uznać za walkę polityczną której celem jest przekonanie wyborców.
Ten bełkot,szczególnie Petru to 5 % strata poparcia w ostatnim sondażu,
Schetyna,mimo premii za przywództwo nadal za Petru.Pani Nowacka.
reprezentująca nie wiadomo kogo - jakąś lewicę może Ruch Palikota
nie jest uwzględniana w sondażach.

Szok po tak wysokim zwycięstwie PiS,który może wszystko,jeszcze nie minął.
Może zamiast gardłowania,manifestowania należy przeanalizować i znaleźć
przyczyny klęski wyborczej i dążyć do tego aby ta sytuacja nie powtórzyła
się w następnych wyborach.Na samej krytyce PiS,bez własnych mądrych
i rzetelnie opracowanych programów nie mają co marzyć o sukcesach.

Angażowanie się polityków opozycyjnych w obronę Wałęsy uważam
za błąd,bo nic nie zyskają jeżeli okaże się,że Wałęsa nie był "kapusiem"
a wiele stracą gdy wina Wałęsy zostanie udowodniona.

                                  http://www.liiil.pl/promujnotke



poniedziałek, 29 lutego 2016

MY,NARÓD

Po marszu KOD. Żalek: to nie jest naród polski

!5,50,a może nawet 200 tysięcy ludzi ,wedle organizatora, demonstrowało
na ulicach Warszawy w obronie demokracji."My,Naród" to  główne hasło
obrońców.Co prawda kilkadziesiąt,czy kilkaset tysięcy to jeszcze na "Naród"
ale inicjatywa jest ze wszech miar godna pochwały.
Pokazuje,że obrońcom demokracji nikt nie zagraża,nie są ścigani ani pałowani
przez Policję jak jeszcze kilka lat temu za poprzedniej ekipy.
Zadanie przestrzegania Konstytucji,to kolejne hasło.Żadna ekipa rządząca
po 89 r. nie przestrzegała wszystkich zapisów Konstytucji ale nikt w tej sprawie
nie organizował marszy i nie żądał przestrzegania literalnie Ustawy Zasadniczej.

Komitet Obrony Demokracji to cenna inicjatywa z wielu innych powodów.
Kilkadziesiąt tysięcy ludzi,maszeruje,podskakuje zamiast siedzieć w domu.
Doskonałe dla zdrowia uczestników.Zamykane ulice powodują ograniczenia
w ruchu drogowym co zmniejsza emisję gazów cieplarnianych.
transparenty,chorągiewki,flagi narodowe,trąbki ,gwizdki i piszczałki
muszą zostać wyprodukowane,wymalowane co zwiększa wydatki
na zakupy a te obłożone 23% podatkiem VAT zasilają budżet państwa.
Budżet tych przeciw którym demonstruje KOD.
Nadwyżka budżetowa za styczeń 1 miliard zł.

Kilka godzin ruchu na świeżym powietrzu powoduje głód.Knajpy,kawiarnie
i inne lokale usługowe notują zwiększona ilość klientów demonstrantów
zaspokajających głód i zwilżających gardło po wznoszeniu okrzyków antyrządowych.
Również właściciele tych lokali składają daninę do budżetu państwa.
Jak twierdza niektórzy,nieprzychylni tej inicjatywie,część demonstrantów
szczególnie starszych robi to dla kilku złotych które zasilają ich emerytalno-
rentowy budżet.To bardzo cenna inicjatywa organizatorów demonstracji
którzy pomagają biednym i nabijają sobie frekwencje.

Robię sobie żarty nie z protestujących ale z organizatorów i z polityków
obiecujących ludziom obalenie rządu.Przypominam Im.że to co walczą
czyli demokracja wymaga wygrania wyborów aby można zmienić rząd.
Ostatnie sondaże wskazują,że Naród na który się powołują ma inne preferencje
niż ci którzy manifestują w obronie ich demokracji.

                                       http://www.liiil.pl/promujnotke


niedziela, 28 lutego 2016

L. MILLER

leszek-miller

Leszek Miller: Wałęsa nie obalił komunizmu,mówi L.Miller
w wywiadzie dla "Super Exspressu".
Osobiście podzielam pogląd towarzysza Millera.


"Super Express": - Podobno jest pan od niedawna reprezentantem prawicy. Leszek Miller: - Prawicy? Coś pan sobie dosypał do porannej kawy? - Słyszałem pańskie wypowiedzi o imigrantach i są one dalekie od tego, co mówi lewicująca Europa.

- Nie Europa, ale ta część europejskiej lewicy, którą chętnie nazwę lewactwem.
- O! To będzie taki dżingiel chodził...
- Niech chodzi. I przyznam, że jestem tym coraz bardziej poirytowany. Dzięki poprawności politycznej, którą część lewicowych elit lansuje, śmiertelnie zagrażają temu pięknemu projektowi, jakim jest Unia Europejska i Europa bez granic. Niekontrolowany napływ imigrantów ekonomicznych, wśród których jest trochę uchodźców, grozi rozpadem UE, a przynajmniej dezintegracją.
- Wrócimy za chwilę do uchodźców. Teraz wszyscy mówią o teczkach. Wiedział pan, że są teczki na Wałęsę i że są trzymane przez Kiszczaka w domu?
- Myślę, że znacznie więcej Polaków zajmuje się bezrobociem, projektem 500 plus, służbą zdrowia - to jest ważniejsze. Teczki pojawiają się nie po raz pierwszy. Gra się nimi kolejny raz i jestem tym zażenowany.
- Kto gra? Pani Kiszczak?
- Zawsze w historii III RP teczkami w walce politycznej grała prawica. SLD nigdy!
- Może jest tak, że ludzie, którzy byli w SB czy PZPR, mieli te teczki...
- Nawet jeżeli mieli, to co z tego? Jaki to mogło mieć wpływ na bieg zdarzeń?
- Ludzie mogli być szantażowani.
- Sytuacja, w której żona generała Kiszczaka bierze jakieś dokumenty zostawione przez męża, i łudzi się, że dostanie 90 tys... Na Boga, przecież gdyby przyszła do pana, dostałaby o wiele więcej.
- No, negocjowalibyśmy.
- Są instytucje, które nie zajmują się niczym innym niż skupowanie takich rzeczy. Wczytując się w te dokumenty, widzimy też pismo, w którym prosi o przekazanie tego do archiwum akt nowych oraz opublikowanie tego 5 lat po śmierci Wałęsy. Nie dochowała ostatniej woli męża.
- I chce pan ją za to potępić?
- Nie, ale ostatnią wolę zmarłego raczej się szanuje. Moje zdumienie budzi jednak to, że Kiszczak trzymał te materiały w domu. To szalenie niebezpieczne. Przypomnijmy sobie śmierć małżeństwa Jaroszewiczów.
- Myśli pan, że dlatego zginęli?
- To jedna z hipotez. Ktoś mógł sądzić, że mają takie dokumenty. Teraz mogą być ludzie, którzy wyobrażają sobie, że pani Kiszczakowa ma inne materiały i będą chcieli to sprawdzić. I nie myślę tu o służbach państwowych.
- Nie wydaje się panu prawdopodobne, że dawni działacze PZPR wychowywali sobie opozycję albo dzięki teczkom mogli jej rozkazywać? I ta opozycja pozwoliła tym działaczom przejść łagodnie do nowego systemu i dobrze w nim wylądować?
- Tego się ładnie słucha jako materiału na książkę political fiction. Dotknął pan jednak istotnej sprawy. Czy generał Kiszczak usiłował wpłynąć na rzeczywistość za pomocą teczek? Umowa Okrągłego Stołu nie zakładała oddania władzy przez PZPR. Niezależnie od tych wyborów, a raczej plebiscytu, przez kolejne 4 lata miała rządzić koalicja PZPR, ZSL i SD. Dopiero w 1993 miały się odbyć wolne wybory. Otóż Wałęsa i bracia Kaczyńscy zerwali tę umowę. Można powiedzieć, że to nie Kiszczak oszukał Wałęsę, ale dokładnie odwrotnie! Gdyby miał taki wpływ na Wałęsę, to stałoby się odwrotnie.
- Kto obalił komunizm?
- Nikt.
- Sam się obalił?
- Tak zwany komunizm rozwiązano za porozumieniem stron. Właśnie w wyniku obrad Okrągłego Stołu uruchomiono ten proces. Ci, którzy z Wałęsy uczynili symbol obalenia komunizmu, mają dziś największe kłopoty. Cały ten proces z 1989 roku nie byłby możliwy bez silnej opozycji, silnego reformatorskiego nurtu w PZPR oraz czynnika zewnętrznego.
- Gorbaczowa?
- Tak. Wiadomo było, że ZSRR nie będzie interweniował i Polacy mogą się porozumieć między sobą. W Polsce komunizm nie był żadnym komunizmem, ale realnym socjalizmem.
- Realnie ginęli ludzie w tym socjalizmie...
- To prawda i to jest tragiczne, bolesne. Ta śmierć nie była jednak nadaremna.
- Znał pan Czesława Kiszczaka osobiście. Jakim był człowiekiem? Honoru - jak nazwał go Adam Michnik?
- Częściej spotykałem się z gen. Jaruzelskim. Jak pamiętam, Kiszczak był człowiekiem dość oschłym i trudnym w rozmowie. Nie można się było przebić, by nawiązać nić porozumienia...
- Dlaczego?
- Myślę, że to cecha każdego szefa służb specjalnych.
- Traktowanie rozmówców z nieufnością?
- Z rezerwą. Rozmawiałem z kilkoma szefami zachodnich służb specjalnych. I zawsze miałem takie wrażenie, że między mną a rozmówcą jest szyba...
- Kiszczak mógł gardzić Wałęsą?
- Myślę, że raczej podziwiał. To niesłychana kariera, od wiejskiego chłopaka do rozpoznawalnego na świecie noblisty. W Polsce można wymienić drugą podobną karierę, choć zachowując proporcje. Myślę o Andrzeju Lepperze. Przeszedł podobną drogę i został wicepremierem rządu.
- Porównałby pan Wałęsę do Leppera?
- Myślę, że ich życiorysy były podobne. Z biedoty wiejskiej na szczyt.
- Myśli pan, że został zamordowany?
- Myślałem, że porówna pan mnie do tych dwóch postaci, bo też pochodzę z biednego żyrardowskiego podwórka i zostałem premierem rządu. Też jestem elektrykiem, więc zawód elektryka w polskiej polityce ma swoją wagę.
- Zapewne porównywał pan Kiszczaka z Jaruzelskim... Jaruzelski na pewno wiedział, co robi Kiszczak.
- Nie wiem, jak było. Wiem, że szefowie służb informują swoich przełożonych w takim zakresie, w jakim chcą informować. Spotykałem się z szefami naszych służb jako premier. Podlegali mi bezpośrednio i wiedziałem, że moi koledzy nie informują mnie o wszystkim.
- Co pan sądzi o tym powiedzeniu Kiszczaka, ale podobno i Jaruzelskiego, którzy widząc twarze znanych opozycjonistów w telewizji, mieli mówić przy dziennikarzach: "niedługo im te aureole mogą spaść".
- Nie sądzę, żeby to było prawdziwe... Jaruzelski był człowiekiem intelektualnie dojrzałym... Nawet Kiszczak by czegoś takiego nie powiedział publicznie.
- Pan był ważnym człowiekiem. Widział pan takie teczki u kogoś?
- Nigdy nie zajmowałem się tzw. pionem bezpieczeństwa, więc w zasięgu mojego wzroku takie rzeczy nie leżały.
- Upublicznienie tych teczek będzie miało wpływ na polskie życie polityczne?
- Nie powinno mieć. Od zwycięstwa PiS mamy wzrost temperatury politycznej. I te siły polityczne, które uznają, że za pomocą teczek można zdobyć parę punktów, będą to robiły.
- Jest pan zwolennikiem tezy pana Petru, że akcja Kiszczakowej to inspiracja PiS?
- Nie. Pani Kiszczakowa zrobiła prezent, choć nie wiem jeszcze komu. Znaczenie tych teczek zresztą maleje. Gdyby to się zdarzyło w latach 90., a zwłaszcza w kampanii prezydenckiej, miałoby to olbrzymie znaczenie. Ale dziś?! Ma to niewielkie znaczenie.
- Gdyby Kiszczak posłużył się teczką wtedy, to straciłby atut, który pozwalałby mu doczekać późnej starości poza więzieniem.
- Został skazany, choć w więzieniu nie siedział, więc ten parasol ochronny nie był taki szczelny.
- Mówi pan, że największym szkodnikiem Europy jest Angela Merkel. Pasowałby pan z tym do PiS.
- Nie. To, że ktoś mówi podobne rzeczy, nic nie znaczy. I coraz więcej Niemców to rozumie. Pani Merkel zawiesiła procedury azylowe, zachowując się jak właścicielka Europy, a nią nie jest.
- Powiedział pan też, że będziemy walczyć na własnych ulicach o wolność.
- Tak, ja już tego nie doczekam i panu życzę, żeby też pan nie doczekał. Jak tak dalej pójdzie, wywoła je napływ wojującego islamu wraz z grupami imigrantów. Ci ludzie nie chcą przyjąć europejskiego systemu wartości, nie chcą się asymilować. Wiele lat temu byłem na grobie Oriany Fallaci...
- Wyzywano ją jako faszystkę.
- Tak, niestety miała kłopoty ze strony włoskiej lewicy. Czytałem wszystko, co napisała... I powiedziałem nad jej grobem: "miałaś rację".

                                    http://www.liiil.pl/promujnotke