sobota, 25 kwietnia 2015

UCHODŹCY

     

W niespełna 4 miesiące bieżącego roku Morze Śródziemne pochłonęło
ponad 1750 ofiar,uchodźców z Afryki.W analogicznym okresie ubiegłego
roku ofiar było zaledwie 17. Rzecznik Międzynarowowej Organizacji d/s
Migracji wyraża obawę ,że do końca roku ofiar może być nawet 30 tysięcy.

Emigracja biednych Afrykanów do bogatej Europy trwa od wielu lat.
Ostatnio jednak przybrała takie rozmiary i pochłoneła już tyle ofiar że,
nad losem uchodźców debatowano na nadzwyczajnym szczycie UE w Brukseli.
Debata jak sądzę nie powstrzyma uchodźców od narażania życia i ucieczki
z pogrążonej w chaosie Afryki Północnej i Środkowej.
Ustalono że , poszczególni członkowie Unii w zależności od powierzchni
i zaludnienia bedą "dobrowolnie" przyjmować uciekinierów.To piekny gest,
niestety uchwalony o wiele za późno.Politycy unijni,powinni ,zanim rozpętali
to piekło,zastanowić się jakie będą skutki narzucania siłą demokracji zachodniej.
obalanie legalnych rzadów,zbrojenie rebeliantów czy  bombardowanie i inwazje
na poszczególne państwa które nie chcą się podporzadkować dyktatowi
Amerykanów  i wspierajacych ich Europejczyków wśród którym niechlubną rolę
odgrywa również Polska.

Podpalajac Afrykę,przywódcy zachodu zachowują się tak, jak strażak wzniecajacy
pożar a potem spieszący na ratunek.Obecne działanie to pomoc w likwidacji
skutków a nie przyczyn exodusu ludności różnych państw z terenów na  których
trwają walki, do wybuchu których  przyczynili się Amerykanie i wspierajacy
ich Europejczycy.

Nie przeczę,że niektórymi państwami rządzili dyktatorzy,terroryści
a ich metody były nie do zaakceptowania.Ale,przez wielelat były przez
zachód akceptowane ze wzgledu na dość stabilną sytuacje na Bliskim Wschodzie.
Amerykńska inwazja na Irak,bombardowanie Libii,dostawa sprzętu dla
rebeliantów w Syrii i "arabska wiosna". z wzglednie stabilnego regionu
uczyniła piekło z którego za wszelką cenę,nawet utraty życia.uciekają setki
tysięcy osób a część z nich kończy na dnie Morza Śródziemnego.
Działania "zachodu" spowodowały radykalizacje ugrupowań islamskich,
a ich terrorystyczne działania sięgają już miast Europy.
Jaką mamy gwarancję,że wśród uchodźców nie znajdują się islamscy
terroryści którzy wybrali właśnie tę drogę aby przedostać się na nasz kontynent.

Przywódcy UE wykazali wielką empatię dla uchodźców,decydując za swoje
Narody o  " dobrowolnym"przyjmowaniu uchodźców.
Zastanawia mnie jedno,ile pieniędzy do unijnych środków dorzucą Amerykanie
i ilu uchodźców  przyjmą na swoje terytorium.Przecież to nikt inny tylko
oni rozpętali to piekło na kontynencie afrykańskim  a i w sprawie Ukrainy
nie są tylko bezstronnym obserwatorem.

                                        http://www.liiil.pl/promujnotke

piątek, 24 kwietnia 2015

HELIKOPTERY


Airbus

Polski rząd wybrał, do dalszych testów zakwalifikowano francuski
śmigłowiec wielozadaniuowy z firmy Airbus Helicopters.
Jeżeli śmigłowce będa podobnej jakości jak pechowe samoloty Airbusy
to szkoda na nie wydawać ogromnych pieniędzy.W dniu wczorajszym
wicepremier Piechociński powiedział : "nie jest jeszcze przesądzone, 
że polskie wojsko kupi te helikoptery”. - 
Też tak uważam,bo Wuj Sam może się pogniewać i "Patrioty" zamiast
za podwójną cenę sprzeda nam za potrójną albo wcale nie sprzeda.

Niezależnie kto, i na co wygra przetarg,zgodnie z polskim zwyczajem pojawiają
się teorie spiskowe.Łączone są  francuskie śmigłowce z niesprzedanymi Rosji
"Mistralami" oraz z poparciem Francji kandydatury Tuska na "prezydenta"Europy.
Nie wiem czy ktoś zadaje sobie pytanie,po co nam potrzebne te helikoptery.
Chyba że, zamierzamy znów wraz z Amerykanami wdawać się w jakąś wojenkę.
Korzystajac z ich doświadczenia z "ewakuacji" w Wietnamie to rzeczywiscie
takie maszyny są potrzebne.
50 helikopterów za 13 miliardów zł., planowana dostawa pierwszej partii
to końcówka 2017 roku.Jaki ma sens wydatek tylu pieniędzy,skoro nasi
"eksperci" przewidują że, atak rosyjski na Polske nastąpi wcześniej.
Chyba że ,poproszą Putina aby się wstrzymał do czasu dozbrojenia polskiej
armii.To oczywiście żart ale,przy tak reklamowanej "miażdżącej" przewadze
NATO nad Rosją,50 maszyn nie robi różnicy.Owe 13 miliardów plus to
co zapłacimy za inne rodzaje uzbrojenia,zainwestowane w Polską gospodarkę,
w Polskie społeczeństwo da o wiele większe efekty niż zaspokojenie ambicji
polskich "jastrzębi" którzy nasze,podatników pieniądze pakują w sprzęt
wojenny.Nie ma pieniędzy na podniesienie kwoty wolnej od podatku,
minimum socjalnego,inwestycji w służbe zdrowia a są pieniądze na zbrojenia
które nie będą do niczego potrzebne,bo tylko głupcy wierzą w możliwość
wybuchu konfliktu NATO-Rosja.
Niestety ci głupcy to elita prawicowych oszołomów i rządzących z Partii Oszustów.

                                   http://www.liiil.pl/promujnotke

czwartek, 23 kwietnia 2015

POLSKA PARTIA WOJNY

Sądzę że, czytelnicy odwiedzajacy mój blog,z przyjemnością
zapoznają się z odmienną oceną wydarzeń jakie na co dzień serwują
nam polskojęzyczne, prorządowe media.
Polecam tekst  autorstwa P.Gadzinowskiego.


Gadzinowski: Polska Partia WojnyPDFDrukujEmail
Ludzie i polityka Gadzinowski

Piotr GadzinowskiMała, lokalna, daleka wojna. Takie lekarstwo proponują doświadczeni oszuści polityczni rządzącym mocarstwami. Kiedy nad rządzącymi wisi rok wyborczy i nierozwiązane wewnętrzne problemy socjalne. I jeszcze niespełnione obietnice wyborcze. Kiedy Wyborców trzeba oszukać.

Nasz kraj nie jest mocarstwem. Nie mamy wystarczającego terytorium, potencjału gospodarczego, tradycji kolonialnych, armii i flot, aby bić się o jakieś nasze „Falklandy”.

Ale jest sfera, gdzie uważamy się za siłaczy. Potęgę światową. Sfera polityki historycznej. I na tym polu właśnie zbroimy się do wojny.

Dlatego tym razem nie będzie to mała, lokalna wojna. Nie ruszymy na Czeską Republikę czy niedaleką Litwę. Choć ta ostatnia wiele nagrabiła sobie u prawdziwych, polskich patriotów. Sztab formującej się właśnie nowej Polskiej Partii Wojny uderzy niezwykle ambitnie. W samo centrum Imperium Historycznego Zła.

Warszawa ruszy na Moskwę.

Jaka jest aktualna polityka Moskwy - każdy widzi. Warszawa, pomimo gromkich gestów przyjaźni, niewiele może rządzącym Ukrainą pomóc. Nie mamy potencjału militarnego, który przestraszyłby rządzących Rosją. Nie mamy potencjału gospodarczego, zdolnego do zdołowania rosyjskiej gospodarki. Nie mamy tak atrakcyjnej kultury, religii, stylu życia, żeby spolonizować Ruskich. I dlatego powinniśmy siedzieć cicho, nie wsadzać palców między drzwi… Gdyby nie obecne w naszym kraju zasoby. Gadających głów.

W Polsce mamy nieprzebrane zasoby GGP. Gadających Głów Politycznych. Zdolnych do wypowiadania się na każdy temat, o każdej porze dnia, przez czas nieograniczony. W każdym medium, w tym elektronicznym. I te zasoby ludzkie, to polityczne pospolite ruszenie chce wezwać na wojnę z Moskwą pan prezydent Bronisław Komorowski.

Aby nie tracić czasu, sił i środków na niehonorową wojnę hybrydową, partyzantkę małą, niegodną polskich wojowników, hetman prezydent Komorowski otwarcie rzucił wrogom rękawicę. Po rycersku. I wyznaczył od razu pole i termin wielkiej bitwy. O historyczną pamięć, o hegemonię „historycznej narracji”.

Sztab pana prezydenta Komorowskiego dobrze wie, że zły Putin zechce 9 maja 2015 roku, przy okazji okrągłej rocznicy zakończenia drugiej światowej wojny, uroczyście odtrąbić, po raz kolejny zresztą, wielkie zwycięstwo niezwyciężonej Armii Czerwonej. Wielkiej wyzwolicielki Europu i reszty świata od zbrodniczego, niemieckiego nazizmu, japońskiego militaryzmu i ich sojuszników.

Dlatego prezydenccy mistrzowie wojny o pamięć historyczną postanowili zrobić manewr wyprzedzający. Zrobić uroczystą, rocznicową fetę dzień wcześniej. W Polsce, na Westerplatte, albo w innym miejscu.

Po to, by głowy państw przyleciały do Polski, a nie do Moskwy. Po to, byśmy mogli ogłosić „Urbi et orbi”, że wszystko co najważniejsze znowu zaczęło się w Polsce i skończyło też. Byśmy przykryli polską historyczną narracją ruską narrację.

By świat wreszcie dowiedział się, i współczuł nam wielce, że ta niezwyciężona Armia Czerwona nie tylko nas i naszą Europę wyzwalała, ale też zniewalała. Tak jak teraz zniewala Ukrainę.

Dlatego bitwę im wydamy, bitwę o pamięć historyczną. Bitwę na Westerplatte, gdzie tym razem przylecą nie tylko te francuskie, brytyjskie swołocze, którym nie chciało się we wrześniu 1939 roku umierać za nasz Gdańsk, ale przylecą tęż Niemcy, którzy na nas wtedy napadli, żeby zademonstrować solidarność z nami, choć wtedy szli rączka w rączkę ze zdradzieckimi Sowietami. Przylecą Czesi, na których w 1938 roku napadliśmy, razem z Niemcami i Węgrami, przylecą Słowacy, którzy napadli na nas w 1939 roku razem z Niemcami i Sowietami, i Węgrzy z którymi tłumiliśmy w 1939 roku ukraińskich niepodległościowców na Słowacji, przylecą Ukraińcy, których kolonizowaliśmy, i Litwini, którym zdradziecko Wilno zabraliśmy, którzy przez całe międzywojnie nas nienawidzili. Aby pokazać, że teraz wszyscy jesteśmy przeciwko putinowskiej narracji historycznej.

Nie wiadomo czy przylecą Chińczycy, też wtedy nasi sojusznicy, którzy uważają, że II wojna światowa zaczęła się od agresji Japonii na Chiny w 1937 roku, a skończyła upadkiem Japonii 2 września 1945 roku. W efekcie działań wojsk amerykańskich i Armii Czerwonej.

Nie wiadomo, niestety, kto na to Westerplatte naprawdę przyleci. Bo poza polskimi Gadającymi Głowami Politycznymi, inne polityczne, ale mniej gadające głowy sygnalizują, że nie mają ochoty na otwieranie dodatkowego frontu walki z Rosją.

I być może 8 maja 2015 roku polski prezydent będzie celebrował uroczystą bitwę z rosyjską narracją historyczną znowu samotnie. Bo zachodni sojusznicy przyślą wsparcie drugorzędne.

Ale ta wojna polsko-ruska o historyczną pamięć znakomicie zabije w polskich mediach debaty o prawdziwych, trudnych problemach współczesnej Polski.

I tu Polska Partia Wojny wygra.



Piotr Gadzinowski


                                   http://www.liiil.pl/promujnotke