Od początku walki o tzw. demokrację na Ukrainie polskie rządy oraz większość społeczeństwa wspierała naszych wschodnich sąsiadów Ukraińców. Większość tego wsparcia, zamiast wdzięczności ze strony Ukraińców przynosiła odwrotny skutek. Oto pierwszy z przykładów "wdzięczności" Ukraińców. W czasie prezydentury L. Kaczyńskiego - Prezydenta Tysiąclecia , gdy stosunki między Rosją a Europą Zachodnią w tym z Polską były jeszcze poprawne, nie pierwszy raz wystąpiliśmy w obronie Ukrainy. Rosjanie wkurzeni tym, że Ukraińcy podkradają im paliwa z biegnących przez ich teren rurociągów zaproponowali budowę nowego rurociągu biegnącego przez Białoruś i Polskę, z ominięciem Ukrainy. Prezydent i nasze władze nie wyraziły zgody na ominięcie Ukrainy, co wiązało się z utratą gratyfikacji finansowych liczonych w miliardach dolarów, zarówno przez Ukrainę jak i Polskę. Z wdzięczności za ten gest Polaków odsłonięto we Lwowie pomnik Bandery, wyraz uznania za słuszną ideologię OUN, ludobójczą i wrogą Polsce.
W tym przypadku nie chodzi o wdzięczność ale o odwagę przyznania się do błędu który kosztował życie dwóch polskich obywateli. Słowa prezydenta Ukrainy o tym, że to pocisk wystrzelony przez Rosjan, że jest tego pewien w 100 % mając zaufanie do SBU okazały się kłamstwem. Nie słyszałem z ust Ukraińców wyrazów ubolewania, jednego słowa przepraszam, czy propozycji ewentualnego finansowego wsparcia dla rodzin zabitych. Fundnęli za to wieniec z szarfami w kolorze flagi Ukrainy. Tyle dobrze, że były to barwy niebieski -żółte a nie czerwono-czarne.
- Bandera był jednym z tych, którzy walczyli o wolność i niepodległość Ukrainy - tak uzasadniał działalność przywódcy oddziałów Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów (OUN) Andrij Melnyk ambasador Ukrainy w Niemczech pod koniec czerwca w rozmowie z niemieckim dziennikarzem. Wypowiedź ówczesnego ambasadora Ukrainy w Berlinie odbiła się echem nie tylko w Polsce, ale została też skrytykowana przez resort dyplomacji jego ojczystego kraju. Pytany przez niemieckiego dziennikarza o rzeź wołyńską i zbrodnie dokonywane na ludności polskiej, tłumaczył się niewiedzą i brakiem dowodu\ów w tej sprawie. Gdy dziennikarz powiedział o 100 tysiącach zamordowanych polskich cywilach Melnyk odpowiedział ,że nic o tym nie wie. Odwołany z funkcji ambasadora, dostał lepszą fuchę, będzie wiceministrem spraw zagranicznych Ukrainy. Czy nasz minister, który nie skalał się uściskiem dłoni z rosyjskim ambasadorem postąpi w ten sam sposób z obrońcą Bandery i człowiekiem który kwestionuje zbrodnie swoich rodaków na Wołyniu.
Czekam na kolejne dowody wdzięczności Ukraińców. Może sprzedadzą nam taniej część naszego podarowanego im węgla.