Dzisiaj mija 72 rocznica wyzwolenia i ocalenia Krakowa.
Przez lata powstało wiele różnych wersji dotyczących tego wydarzenia.
Po "odzyskaniu niepodległości" w 1989 r.,aż po dzień dzisiejszy
prawicowe instytucje,na czele z IPN,na wszelkie możliwe sposoby
próbują umniejszyć rolę żołnierzy I Frontu Ukraińskiego który
wyzwalali to królewskie miasto.
Jedno jest pewne,Kraków nie tylko został wyzwolony ale również
ocalały bez większych szkód historyczne zabytki-Wawel,Kościół Mariacki
i inne historyczne budowle.
Czy był to przemyślany,czy też wynikający z sytuacji na froncie manewr,
w każdym razie zaskoczył Niemców którzy spodziewali się ataku
od południowego-wschodu tam koncentrując linie obrony i zatrzymując
nacierających żołnierzy. Nastąpił więc atak z odwrotnego kierunku
północno-zachodniego,zaskakując całkowicie Niemców i zmuszając ich,
po wysadzeniu mostów na Wiśle do ucieczki z centrum miasta.
Od lat toczą się dyskusje o tym czy zabytkowe budynki były zaminowane
i przygotowane do wysadzenia w razie ataku.Jedno jest pewne,że
gubernator Frank nie wyraził zgody na prośbę kardynała Sapiehy
o ogłoszeniu Krakowa,na wzór Rzymu czy Florencji,miastem niebronionym
ze względu na jego historyczne walory.Frank takiej zgody nie wydał.
Z relacji moich Rodziców wynika,że kilka obiektów było zaminowanych,
np.udało się ocalić i rozminować most kolejowy na Grzegórzkach.
Mając do wyboru słowa świadków tych wydarzeń a twierdzenia młokosów
z IPN wierzę moim Rodzicom i wierzę,że żołnierze I Frontu Ukraińskiego
ocalili Kraków.
Szkoda,że nie pamiętają o tych historycznych wydarzeniach
prawicowe władze Polski.Mam nadzieję,że o nich też za lat kilka,