Można śmiało rządzącą partię polityczną Prawo i Sprawiedliwość,
posądzić.oskarżyć?, o podwójną moralność,zwaną potocznie "moralnością Kalego".
Z jednej strony z historii Polski próbuje wymazać się okres Polski Ludowej,
podejmuje się bezprecedensowe,krzywdzące działania stosując dyktatorską
odpowiedzialność zbiorową a z drugiej strony ma się ludzi typu prokurator
Piotrowicz nad którym rozciągnięto parasol obronny,
Absolutnie nie mam pretensji do Piotrowicza, o to,że ze swej pracy
prokuratorskiej wywiązywał się znakomicie,ku chwale PRL i jako
członek PZPR równie aktywnie działał szkoląc mniej wykształcony aktyw.
Dziś nie powinien się tego wstydzić ani wypierać ani tym bardziej kłamać,
że to wszystko nie jest prawdą.Nie ma się czego wstydzić towarzyszu Piotrowicz
bo w szczytowym okresie PZPR liczył ponad 3 miliony członków.
Nie przeszkadza mi to,że po "odzyskaniu niepodległości" Piotrowicz nagle
się nawrócił i z lewicowego działacza stał się prawicowym betonem.
W polityce nie takie wolty już były.
Problemem jest ta właśnie moralność,a w zasadzie jej całkowity brak
który dotyka naczelne władze tej partii.Jak ci,głęboko wierzący,
"prawdziwi katolicy" Boga się nie boją broniąc byłego peerelowskiego
prokuratora,którego podpis znajduje się pod aktem oskarżenia , a do którego
prokurator Piotrowicz się nie przyznaje, ani nie zaprzecza temu faktowi.
Może IPN w ramach dekomunizacji zbada autentyczność podpisu
posła Piotrowicza i sprawa będzie jasna.
Jestem ciekaw czy w najbliższych godzinach PiS zdecyduje się na,
przynajmniej zawieszenie posła Piotrowicza.Czasu ma niewiele,
Opozycja bezlitośnie to wykorzysta w zapowiadanych na najbliższy
czas demonstracjach.
Piotrowicz swoje zrobił, Piotrowicz może odejść.
Nie ma co bronić PRL-owskiego prokuratora, czas odsunąć go na bok.
http://www.liiil.pl/promujnotke