To nie wynik meczu piłkarskiego ale zawody strzelnicze jakie urządzili
sobie,Pani i Pan z Policji.
11 strzałów oddali funkcjonariusze Policji do napastnika. Trafili 2 razy.
Dobrze,że trafili i dobrze,że nie zabili napastnika uzbrojonego,młotek,
tasak i inne przedmioty metalowe.
Strach pomyśleć gdyby napastnik był uzbrojony w broń palną,wtedy
wynik mógłby być inny,korzystny dla napastnika.
Nie mam zamiaru znęcać się nad nieudolnością interweniujących.
Problemem nie jest nieudolność,problemem jest cały proces rekrutacji,
szkolenia i doskonalenia umiejętności zawodowych przez funkcjonariuszy
Policji.
Czytając opinię o tym wydarzeniu byłego wiceszefa Policji gen.Rapackiego
utwierdziłem się w przekonaniu,że wymienione wyżej problemy
rzeczywiście występują w Policji i odpowiednie władze nie robią
nic albo niewiele aby je wyeliminować.
Gen.Rapacki tłumaczy:
/.../"Kolejne strzały to chyba rzeczywiście coś z precyzją strzelania...
ale też musimy mieć świadomość stresu a jakim ci policjanci reagowali.
Łatwo dzisiaj ich oceniać i być może niektórzy będą ich krytykować,
ale to są sytuacje wyjątkowe i ekstremalne,więc trzeba bardzo dobrego
wytrenowania,żeby trafić precyzyjnie np.w nogę"/.../.
To kolejny przypadek,na szczęście zakończony w miarę szczęśliwie
dla napastnika i funkcjonariuszy Policji,wskazujący na słabość naszego
państwa.Słabość wynikająca z nieumiejętności rządzenia, doboru
odpowiedzialnych ludzi, nie zgodnie z ich predyspozycjami i kwalifikacjami
ale znajomościami i uległością w stosunku do przełożonych.
To jeszcze jeden z dowodów na to,że podsłuchany minister Sienkiewicz
zamiast reformować,usprawniać służby mundurowe zajmował się zupełnie
czymś innym. Efektem jest "teoretycznie istniejące państwo i Ch*j,dupa
i kamieni kupa", a nie sprawnie funkcjonujący organizm w sprawach
bezpieczeństwa wewnętrznego.
http://www.liiil.pl/promujnotke