ŻYCZY -STARY BOB
05.04.2026 22:27
"Politycy Koalicji Obywatelskiej - jak pisali w WP Grzegorz Osiecki i Tomasz Żółciak- są skonsternowani aferą pedofilską w Kłodzku, ale "nie zamierzają podejmować żadnych oficjalnych kroków". Przeważają głosy,że jakiekolwiek działanie zostanie odczytane jako przyznanie się do winy, Trzeba to poprostu przeżyć-usłyszeli dziennikarze od jednego z posłów KO.Inni używają określenia: "przemilczeć".
W 2008 r. premier Tusk zlecił przyspieszenie prac nad wprowadzeniem farmakologicznej kastracji,jako srodka przymusowej terapii dla pedofilów. Marzec/Kwiecień 2026 r a premier nie zabrał głosu w sprawie pedofilii i zoofilii z którą łączona jest również wicemarszałek Sejmu Wielichowska współpracująca z Kamilą L. Zdjęcie powyżej.
Niestety ,mimo wyraźnej blokady stosowanej przez prorzadowe media sprawa nabrała rozgłosu,piszą o niej również zagraniczne media. Niemal codziennie ukazują się nowe informacje a zamiatanie tej afery przez polityków KO na czele z premierem, to głupota.
Nikt rozsądny nie będzie stawiał całej formacji zarzutów o pedofilie czy zoofilię i inne zboczenia. Jeżeli jednak ta afera dotknęła KO to zamiast milczenia i szukania zastępczych tematów mających przykryć te odrażajace wydarzenia należy stawić im czoła a nie chować głowy w piasek. Ta głupota i tchórzostwo będzie miało większe konsekwencje niż wyjaśnienie tej afery, pozbawienie funkcji tych osób na których ciąży choćby cień podejrzenia. Ministerstwo Sprawiedliwości nie powinno ingerować w tej sprawie. Obniżenie wyroku z żądanych 18 lat do 6,5 dla podejrzanej Kamili L.jest skandalem. Materiał dowodowy na którym "były zarejestrowane sceny zoofilskie z udziałem skazanej w których była świadoma i była stroną czynną ,a nie tylki bierną" opisał ONET, powołując się na prokuratora zaznajomionego z materiałem ze śledztwa.
https://www.youtube.com/watch?v=HdulKZWXjxM
O tych wydarzeniach nie przeczytasz ani nie posłuchasz w rządowych mediach.
04.04.2026 22:00
"Wielki Tydzień" zaczął się pomślnie dla milionów użytkowników samochodów spalinowych. Po ponad 2 tygodniach sztucznego zawyżania cen i "dojenia" Polaków stwierdzono, że trzeba to zmienić aby uspokoić napiętą sytuację na rynku paliw oraz "przykryć" wydarzenia pedio i zoofilii w szeregach partii rządzącej. Aby nie być gołosłownym w kwestii "dojenia" Polaków przez rząd i jego agendy przypomnę: W roku 2022 baryłka ropy w przeliczeniu na złotówki kosztowała od 500 do 600 zł.Obecnie ten koszt to maksymalnie 350-400 zł a na stacjach benzynowych ceny w stosunku do roku 2022 wzrosły o co najmniej o złotówkę. Po "wydojeniu" rząd łaskawie obniżył ceny.Politycy koalicji na wszystkich forach i w rządowych mediach na wyścigi chwalą kierownika Tuska jako zbawcę użytkowników pojazdów spalinowych.Przecież, przeciętny Polak nie interesuje się kosztem baryłki ropy, spadkiem wartości dolara i innymi aspektami bo jest zasypywany informacjami,że te wszystkie działania to wina Putina a teraz oczywiście Trumpa.
Jestem, niezmiernie ciekaw jak ci "wazeliniarze" bądą się zachowywać gdy w dłuższej perspektywie czasowej ceny paliw będą systematycznie rosnąć.Obniżka VAT z 23 proc.do 8 proc i akcyzy o około 10 proc., nie zostały zapisane w ustawie ale zostały przeniesione do rozporządzeń ministra finansów. Przypomnę, że zgodnie z rozporządzeniem obniżka akcyzy ma obowiazywać tylko dwa tygodnie a VAT 1 miesiąc. A co później ? Zobaczymy, bo nie da się ukryć,że finanse są w opłakanym stanie i jest duża szansa,że deficyt budżetowy może przebić barierę 300 miliardów. Pieniądze z KPO zostały częściowo skonsumowane aby zapewnić płynność finansową państwa a napływ pieniędzy z SAFE, które miały być kolejną kroplówką jakoś się przedłuża.
Obwieszczenie Ministra Energii datowane na 31 marca br. Benzyna 95- wczoraj 6,16 dzisiaj 6,21. Resztę cen czytelnicy sprawdzą:https://monitorpolski.gov.pl/MP/2026/344
Po jednodniowej euforii wracamy do rzeczywistości,a rzeczywistość jest taka,że budżet tego nie wytrzyma bo wpływy z podatków są wielokrotnie niższe niż wydatki.Nad tym problemem powinni pochylić się rządowi urzędnicy. Sytuacja jest trudna ale, podobno mamy premiera "męża stanu" który w tej kwestii przynajmniej będzie próbował społeczeństwu wytłumaczyć i starać się przekonać, że nie cena ale możliwość zagrożenia niedoborami na rynku paliw jest niebezpieczna dla państwa i gospodarki.Zamiast populizmu i obniżania cen może starać się przekonać Polaków do ,w miarę możliwości oszczędnego korzystania z własnych samochodów. Może to zły pomysł ale kierownik i jego rzad to mądrzy ludzie może coś wymyślą.Albo nie!