Ostro poczyna sobie prezydent USA.Trup ściele się gęsto.
Prezydent USA pokazuje światu,że nie zawaha się użyć nawet największych
bomb konwencjonalnych w stosunku do swoich przeciwników.
Jak na razie efekty tych działań są nieproporcjonalnie małe w stosunku
do nakładów.Ale to problem prezydenta Trumpa.
"Superbomba" użyta przez Amerykanów zabiła prawdopodobnie 36 islamistów.
Celem tego ataku nie była chęć militarnego sukcesu a uwarunkowania
polityczne i chęć pokazania swej mocarstwowości.
Akcję potępił były prezydent Afganistanu Hamid Karzaj.
"To nie jest wojna z terrorem, lecz nieludzkie i najbardziej brutalne nadużycie
naszego kraju jako poligonu prób nowej i niebezpiecznej broni" -
napisał na Twitterze. Trudno się z nim nie zgodzić.
Jeżeli wielkość Ameryki o której tak często mówił będzie budowana
przy pomocy militarnej oraz gróźb przesyłanych pod adresem przeciwników
przyszłość Świata wydaje się być bardzo niepewna.
Przypomnę prezydentowi,III zasadę dynamiki Newtona,
"
Akcja równa się reakcji",
Powraca temat Korei Północnej (KRLD) i zapowiadanej przez Trumpa
możliwości interwencji w tym państwie.Nie ulega wątpliwości,że reżim
Kim Dzong Una łamie wiele konwencji narzuconych mu przez ONZ.
Rozwiązanie tego problemu przy użyciu siły,czym straszy Trump,może
doprowadzić do nieprzewidywalnego w skutkach konfliktu.
Stroną konfliktu mogą zostać Chiny graniczące z Koreą Północną.
Wystarczy spojrzeć na mapę.Konflikt w Korei i zwycięstwo militarne
USA doprowadzić może do zjednoczenia południa z północą.
Nie jest tajemnicą,że ewentualnie nowy rząd zjednoczonej Korei będzie
proamerykański a amerykańskie bazy wojskowe powstaną przy granicy
z Chinami.Czy Chiny zaakceptują taką sytuację? Obawiam się,że wątpię.
Dalej posługując się mapą półwyspu koreańskiego można śmiało powiedzieć,
że każda akcja Amerykanów,jeżeli nie będzie nokautująca,doprowadzi
do reakcji północnych Koreańczyków.Maja rakiety krótkiego i średniego
zasięgu,dysponują może nie doskonałymi ale bombami atomowymi.
Stolica Korei Południowej,Seul z ponad 10 milionową populacją leży,
przysłowiowy "rzut beretem" od granicy.Należy pamiętać,że w zasięgu
koreańskich rakiet znajdują się również amerykańskie bazy w Japonii
i oczywiście sami mieszkańcy Japonii.
Szaleniec,wiedząc,że może zginąć jest zdolny do wszystkiego,
czy prezydent Trump chce się do tego przyczynić,aby pokazać swoje
zdecydowanie które może mieć tragiczne skutki dla Świata?
http://www.liiil.pl/promujnotke